Duch Konstytucji 3 Maja wiecznie żywy
Jak co roku, także i tym razem uczestniczyłem w obchodach trzeciomajowego święta. Uroczysta Msza Święta w intencji Ojczyzny odbyła się w kościele Ojców Dominikanów. Manifestacja patriotyczna na placu Bartosza Głowackiego zgromadziła mieszkańców miasta, a także niemal wszystkie organizacje i instytucje miejskie. Upał dawał się wszystkim we znaki, ale szczęśliwym trafem tarnobrzeski rynek, dzięki rosnącym na nim obfitującym w gęste, zielone liście klony, stał się bardzo przyjazny dla wielu uczestników manifestacji. Widok był ciekawy, zieleń liści łączyła wszystkich, niezależnie od poglądów czy pozycji społecznej. Pod każdym drzewkiem gromadzili się mieszkańcy, by ukryć się przed słonecznymi promieniami i skwarem. Padały nawet żartobliwe sformułowania, że zielony kolor sprzyja budowaniu naturalnych koalicji. Jak tu nie wierzyć w "magiczną" siłę PSL-u?
Mam jednocześnie wrażenie, że z roku na rok w uroczystościach tych uczestniczy coraz mniej mieszkańców. Czy to pogoda, urlopowa dogodność układu kalendarza wpływa na to? Pewnie w jakimś stopniu tak. Warto zatem pomyśleć o uatrakcyjnieniu obchodów w przyszłości, tak aby przyciągnąć więcej osób, by poczuć się choć przez chwilę wspólnotą. Bez poczucia wspólnego losu, historii, wspólnego zamieszkiwania, nie mówiąc już o wspólnocie celu, nie da się budować dobrej przyszłości. Miasto szarpane jest wtedy przez różne, często sprzeczne interesy, bez poczucia konieczności harmonizowania poszczególnych działań, by dojść do wspólnego celu. Dlatego zawsze będę namawiał do wzbogacania formuły obchodów tego jakże ważnego dla nas Polaków święta.
Rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja ma swój ogromny wymiar patriotyczny, ale jest też symbolem nowoczesnego myślenia o państwie. Twórcy konstytucji swym czynem wyprzedzali epokę, w której żyli. Wprowadzili coś, co nie mieściło się w głowach, nie tylko krajom sąsiednim, ale także znacznej części elit ówczesnej Rzeczpospolitej. I to wszystko w czasie trwania rozbioru kraju. Konstytucja ta wprowadzała rozwiązania, które ośmielę się nazwać pierwszą falą demokratyzacji. Często mówi się o niewolnictwie, jako zjawisku typowym dla państw kolonialnych czy historycznie mającym swoje miejsce na południu Stanów Zjednoczonych. Jednak niewolnictwa nie trzeba daleko szukać. Mieliśmy go i u nas, w Polsce. Była nim wszechogarniająca pańszczyzna. Konstytucja 3 Maja znacząco ograniczała także taką niewolę. Wprowadzała rozwiązania ograniczające władzę magnatów, ograniczające także skutki tejże pańszczyzny. Brała bowiem pod opiekę państwa wszystkich chłopów. Szkoda, że akt ten obowiązywał jedynie przez jeden rok czasu, po którym jak wiadomo doszło do kolejnej katastrofy dla kraju.
Dla mnie święto to wzmacnia także pamięć o tym, aby pracować zgodnie z sumieniem, aby stawiać przed sobą wielkie cele, pomimo że okoliczności mogą zniechęcać do jakiejkolwiek aktywności. Zawsze warto czynić dobro, bez względu na to, co o tym myślą inni. Dlatego zawsze będę gotów złożyć wiązankę kwiatów pod pomnikiem naszego ludowego bohatera narodowego Bartosza Głowackiego.

Fot. PSL w Tarnobrzegu
Prezydencki walec nie zwalnia
Czymże jest pojedynczy człowiek, pojedyncza myśl, nawet ta najwyższych lotów, wobec dyscypliny głosowania rządzącej w mieście koalicji. Dyscyplina ta jest jak walec, który rozjeżdża wszystko, co spotka na swojej drodze. W ten sposób podczas ostatniej sesji Rady Miasta Tarnobrzega rozjechała wszystkie wątpliwości, jakie były zgłaszane przez radnych do spraw ważnych dla miasta i jego przyszłości. Kierowca walca drogowego na ogół ma na uszach słuchawki chroniące go od wszelkich dźwięków, które mogłyby do niego dotrzeć z zewnątrz. Kierowca walca koalicyjnego, prezydent miasta, chyba coś niecoś słyszał z pytań, jakie padły podczas sesji. Choć nie odpowiedział na wiele ważnych kwestii, to jednak, wraz z innymi, pozwalał sobie na obraźliwe komentarze, których i ja stałem się - co jest już jest tradycją - ofiarą. Niepokoi mnie sposób traktowania przez prezydenta radnych inaczej myślących, ale o tym wielokrotnie już pisałem i publicznie wypowiadałem się. Nie potrafię jakoś przejść nad tym bez uczucia zdegustowania, bo choć styl ten, choć może trafniej byłoby nazwać takie zachowanie „bezstyl”, nie jest dla mnie zaskoczeniem, to jednak uderza w poczucie przyzwoitości i to mocno. Osobiście tego nie rozumiem, ale też wiem, że pewne zasady wychowania wynosi się z domu, i jedna z tych zasad mówi także, że piastując ważne funkcje publiczne poziom zachowania trzeba nie tylko utrzymać w granicach przyzwoitości, ale nawet starać się go podnosić.
Sesja dotyczyła zasadniczo tematu jeziora machowskiego i kopalni siarki, który w perspektywie przejęcia przez miasto udziałów kopalni, stał się tematem centralnym i ważnym dla miejskich radnych. Podczas sesji radni mieli zdecydować o tym, czy udziały te brać, czy też nie.
Zainicjowana przeze mnie na kilka dni przed sesją debata miała te wątpliwości rozwiać. Przybyli goście, włodarze sąsiednich gmin, którzy podczas debaty prezentowali swoje stanowiska i uzasadnione obawy, wołając w kierunku prezydenta, doczekali się tylko echa własnych słów. Szkoda, liczyłem na dyskusję i rozwianie tychże wątpliwości przez tarnobrzeską władzę i pomimo wielu, także osobistych zaproszeń, nie zjawił się nikt z władz w mieście, co można skwitować lekceważącą postawą w stosunku do sąsiadów. Cóż zrobić, o poziomie tym pisałem już wcześniej i jakoś moja przynależność partyjna innym nie przeszkadzała w przybyciu na tę debatę. Jak było? Oceńcie to sami, zapis filmowy jest przecież dostępny, nawet na mojej stronie internetowej. Na moje zaproszenie na sesję kierowane do samorządowców przybył tylko jeden, Wiesław Ordon, który podzielił się swoimi obawami. Inni nie pojawili się argumentując, że teatr jednego aktora został już wyreżyserowany i żadne głosy nie mogą na jego scenariusz wpłynąć.
Uchwała o przejęciu udziałów kopalni przeszła zdecydowaną większością głosów. Szkoda tylko, że w tak ważnej decyzji nie padły odpowiedzi na zadane pytania, w tym i moje: dlaczego nie rozważano innego scenariusza? Dlaczego nie poszukano rozwiązania, przedmiotem którego byłoby przejęcie zalewu z terenami wokół, tylko i wyłącznie znajdującymi się na terenie gminy Tarnobrzeg? Prawda jest taka, że nie chciano rozmawiać o innych rozwiązaniach, które przecież są! Sam osobiście przytoczyłem przykład takowego!
Staram się wierzyć, że przyjęty kierunek będzie mimo wszystko dobry dla miasta, bezpieczny i finansowo opłacalny. Chcę wierzyć, że prezydent ma na to wszystko plan i ludzi, który ten plan zrealizują. Skąd taka moja wiara? Ponieważ, gdy tego nie ma, to lepiej nie myśleć o konsekwencjach tej decyzji, za która odpowiedzialności nie poniesie ani obecny prezydent, ani obecni radni. Byłby to niestety bal na Titanicu. Mając wiele pytań, na które nie otrzymałem odpowiedzi, sumienie nie pozwoliło mi zająć postawy ani za, ani przeciw. Dlatego też wstrzymałem się od głosu podczas głosowania.
Pozostałe głosowania, jakie odbyły się tego dnia, potwierdziły siłę prezydenckiego walca dyscypliny głosowania. Widać kara za „niesportowe zachowanie”, nałożona po przegranych głosowaniach dotyczących oświaty była surowa. Podczas ostatniej sesji większość prezydencka zlikwidowała Placówkę Opiekuńczo – Wychowawczą, na którą wyrok zapadł jeszcze w zeszłym roku. W tej sprawie zadałem krótkie, ale podstawowe pytanie: po co likwidować, skoro możliwy jest do przeprowadzenia proces restrukturyzacji, zmniejszający koszty funkcjonowania do poziomu, który miasto gwarantuje organizacji - zwycięzcy konkursu na prowadzenie usług w miejsce zlikwidowanej placówki?
Jak zwykle, kierowca walca nie słucha, tak i w tym razem jasnej odpowiedzi nie było. Zresztą być jej nie mogło, bo sprawa nie jest wytłumaczalna. Dlaczego? Jestem przekonany, że jest drugie dno tej sprawy, którego dziś jeszcze nie widzimy, ale już niedługo wyjdzie na światło dzienne. Szkoda dzieci, które ucierpią w tej sprawie najbardziej, po raz kolejny będąc „osieroconymi” przez swoich opiekunów. Niestety obawiam się, że nie po raz ostatni. Umowa na świadczenie tych usług będzie czasowo ograniczona. Wolę nie prorokować, co się stanie w przypadku braku rentowności prowadzenia tej działalności przez organizację pozarządową.
Szkoda mi także pracowników tej placówki, których sytuacja na rynku pracy będzie dramatyczna. Mam nadzieję, że część z nich znajdzie zatrudnienie u nowego prowadzącego, ale mam wrażenie, że niestety tylko niewielka część. Z pewnością mniejsza niż w rozwiązaniu przeze mnie sugerowanym. Szkoda, że nie dostali szans, którą my radni daliśmy wcześniej tarnobrzeskiej oświacie.
Trudno tu nie wspomnieć o wielkiej niekonsekwencji, którą w niefortunny sposób obserwowaliśmy w dalszym biegu sesji. Otóż ta sama większość, która zlikwidowała placówkę, lekką ręką przekazała 800 tys. zł na tarnobrzeską koszykówkę, nawet to uzasadniając! To dla mnie kuriozum. Nie kwestionuję tu tego wszystkiego, co robi w mieście koszykówka, bo jest to praca wielka i godna podziwu. Chodzi mi tylko o zwykłą konsekwencję i ludzkie podejście do spraw ważnych. Przyglądając się temu z boku czuje się z pewnością wielki niesmak. Finansuje się igrzyska, a ludzkie dramaty władzy nie obchodzą. Dlatego też głosowałem przeciw likwidacji placówki, a w kwestii koszykówki wstrzymałem się.
Na koniec spytałem prezydenta, co zamierza zrobić w temacie złożonej obietnicy remontu parkingu przy ul. 1–Maja 10. W trakcie ubiegłorocznego remontu ulicy zastępca prezydenta złożył bowiem obietnice mieszkańcom, którzy oprotestowali remont, że w ramach rekompensaty nie objęty kawałek drogi dojazdowej do ich bloku wkrótce wyremontuje. Pan prezydent potwierdził złożoną obietnice i zobowiązał się do jej wypełnienia w roku bieżącym, zatem czekamy.
Delegaci miejskiego PSL wybrali prezesa miejskich struktur Stronnictwa
Zjazd delegatów Polskiego Stronnictwa Ludowego w Tarnobrzegu w ostatni piątek, 27 kwietnia br., wybrał swoje władze statutowe. Delegaci ponownie obdarzyli moją osobę mandatem zaufania, wybierając mnie na funkcję prezesa Zarządu Miejskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego w Tarnobrzegu. Moimi zastępcami wybrani zostali Józef Kornatowski i Janusz Barabasz.
Zaufanie to będę starał się ze wszech miar nie zawieść, będę więc nadal działał z niezmienioną determinacją w mieście. Chcę przekonać mieszkańców, że PSL to nowoczesna partia, która ma program na to, aby osiągać cele ważne dla Tarnobrzega i jego mieszkańców. Obiecuję nie zniweczyć tych nadziei, jakie delegaci pokładają we mnie.
Zapis video z debaty
Portal informacyjny NadWisłą24.pl zamieścił relację video z debaty, jaka odbyła się 23 kwietnia 2012 roku w sali widowiskowej Środowiskowego Domu Kultury w Tarnobrzegu.
Zapraszam do oglądania. Autorem nagrania jest: WOJTEK1964TBG
Po debacie o przyszłości kopalni - o co chodzi prezydentowi?
Debata o korzyściach i zagrożeniach związanych z przejęciem majątku Kopalni Siarki już za nami. Myślę, że przyniosła odpowiedzi na wiele stawianych ważnych pytań. Smutnym faktem, jaki rzucił się w oczy jest lekceważąca postawa prezydenta miasta w stosunku do osób myślących inaczej, w stosunku do sąsiadów, jak i samych mieszkańców Tarnobrzega. A miała być inaczej. Miał być dialog społeczny, otwarcie na rozmowy, przejrzystość podejmowanych decyzji. Tymczasem prezydent nie pojawił się na debacie w tak ważnym temacie, który dotyczy przecież mieszkańców miasta, gdyż to mieszkańcy złożą się na sfinansowanie przynajmniej kilku rzeczy pojawiających się, jako konsekwencje decyzji mającej lada chwila zapaść. Prezydent swą nieobecnością nie tylko wątpliwości nie rozwiał, wręcz przeciwnie, wzmocnił je jeszcze bardziej, przysyłając na debatę swojego przedstawiciela w postaci Wojciecha Malickiego, dyrektora swojej kancelarii, który to do powiedzenia niestety nic nie miał. Nie rozumiem takiej postawy władz miasta, bo przecież rozmowy nie uniknie, chociażby podczas najbliższej sesji Rady Miasta. Choć wtedy będzie ona odbywała się na jego warunkach i przy chórze wspierających prezydenckich "żołnierzy".
Zapraszam na debatę o naszej przyszłości
W czwartek 26.04.2012 roku Rada Miasta Tarnobrzega podejmie decyzję w sprawie przejęcia 100% udziałów Spółki „Kopalnia Siarki Machów SA”. Będzie to decyzja , jakiej w historii Rady jeszcze nie podejmowano. Stanie się tak ze względu na poważne konsekwencje, jakie fakt ten ze sobą niesie. Korzyści z przejęcia majątku będą odczuwalne i o nich dużo się publicznie mówi. Za to niewiele mówi się o zagrożeniach, które są ogromne i dotknąć mogą nie tylko obecnych mieszkańców i sąsiednich gmin, ale także i przyszłych, i to na wiele, wiele lat.
Obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej
Tuż nad jeziorem w Machowie, obok Alei Dębowej, ze wspaniałym widokiem na Tarnobrzeg, usytuowany jest obelisk wraz z wmurowaną tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej. Po raz drugi spotkaliśmy się w tym miejscu by oddać cześć wszystkim tym, którzy 10 kwietnia 2010 roku przedwcześnie przerwali swój lot w smoleńskich błotach, zbyt wcześnie przerywając swe żywota. 10 kwietnia 2012 roku z inicjatywy Stowarzyszenia "Niezależni-Razem" odbyła się uroczystość, w której oprócz mnie i członków miejskich struktur PSL, członków Stowarzyszenia, udział wziął także prezydent Tarnobrzega oraz starosta powiatu tarnobrzeskiego. Uroczystość uświetniła także Bogusława Boyen, siostra tragicznie zmarłego w katastrofie posła Leszka Deptuły.
Moje wystąpienia podczas XXIV Sesji RM
Zapraszam do oglądnięcia moich wystąpień podczas XXIV Sesji Rady Miasta z 29 marca 2012 roku. Poruszam w nich problemy mieszkańców ulicy Polnej, kwestię zbycia przez miasto udziałów w tarnobrzeskiej spółce PEC, a także spraw i obaw związanych z miejskim targowiskiem.

















